hip hopSkorup/JazBrothers "Akustyk"

SHOW LYRIC

Kręci akustyk Jacek, co wyrzeźbię, tym za chatę płacę Z mordy przypominam upartego, małomównego bacę Coś w tym jest, żaden ze mnie dyplomata MCs coś pierdolą, nie obracam się w tematach W górę gainy, w górę heble, podbijam doły Morda dziada, dzwoń dzwoneczku, hej sokoły! Mnie nie przekonasz, mówię nie bez uzasadnień Kiedyś dyskutowałem, ale wtedy miałem lat mniej Mało orłów, wokół dominują kwoki Mutuję je, wzrok kieruję na natury widoki Skaczą cyce, znajduję się w siódmym niebie Skąd ta frajda? Co mam Ci powiedzieć? Nie wiem Ja tylko kręcę, chcę by brzmiało jak najlepiej Co ważne to wyciągam, co mniej – niech w tle się ciepie Moja wizja mixu, nie przepis na tiramisu Nie będzie nigdy słodko, raczej brudno w pizdu

Akustyk! Do pierdolonych usług Czasem zrywam się, słysząc to nocą w łóżku Akustyk! „Znów siebie nie słyszę” Wyłączyłem mikrofony, bo teraz piszę (x2)

Ludzie chcą słyszeć siebie, siebie i siebie Ja ich podgłaśniam, co tam mówią, mnie jebie Własne refleksje mam, to trzymam w notatniku Kto dziś za konsolą? Pogromca drapieżnych bitów Chcesz dynamitu? Nie ma sprawy, main lewy, prawy Bas skopie wam dupy, aż odechce się zabawy Ja niemiły pan, co się klepiesz z nim po plecach Tylko najlepsza partia je ze mna bigos przy świecach Robię wysyłki tam gdzie trzeba, tam gdzie nie, to cisza Nigdzie nie jadę, ja bunkruję się w Gliwicach Brudna Kłodnica, brudny mix, brudne sample Biegnę dokądś, jakbym był Forrestem Gumpem Kiedyś nagram hit, to skurwiel nie zejdzie z anten Dziś nagłaśniam spektakl z fajną laską, niezłym wampem No to miło, koniec próby, buzi, buzi Na bankiecie szampan, koreczki i woogie-boogie

Akustyk! Do pierdolonych usług Czasem zrywam się, słysząc to nocą w łóżku Akustyk! „Znów siebie nie słyszę” Wyłączyłem mikrofony, bo teraz piszę (x2)